Artykuły o Agile i nie tylko.
Największy w Polsce portal o zwinności

Zainspirował mnie ostatnio Richard Lawrence, który opublikował artykuł The Magic of 1-Day Sprints. Porusza on ciekawą, z mojej perspektywy kwestię bardzo krótkich iteracji. Chciałbym się z Wami podzielić przemyśleniami w tym temacie, również biorąc pod uwagę szerszy kontekst niż tylko wytwarzanie oprogramowania.

Richard w swoim artykule stawia tezę, że efektywność / skuteczność zespołu deweloperskiego nie zależy od czasu (jak długo zespół ze sobą pracuje), ale od liczby przepracowanych ze sobą Sprintów / iteracji. Trudno mi się z tą tezą nie zgodzić. Jeżeli najważniejsza rzecz, jaka wpływa na efektywność zespołu, to “dotarcie” się, to faktycznie może ono następować szybciej, jeżeli w danym czasie (np. dwóch tygodni) zespół wykona 10 iteracji, zamiast 2 (liczba iteracji przy założeniu, że Sprinty trwają 1 tydzień).  Innymi słowy, jeżeli efektywność / skuteczność liczymy jako miarę nauki / dotarcia się, to im częściej ono zachodzi, tym lepiej dla zespołu i wyników, które osiągają. Pokazuje to poniższy rysunek.

Zauważymy, że im więcej iteracji w danym czasie, tym więcej możliwości dokonania inspekcji i adaptacji.

Na szkoleniach na pytanie o długość Sprintów zawsze odpowiadamy, że jeżeli mamy mniej doświadczony lub nowy zespół, Sprinty powinny być jak najkrótsze. Jak najkrótsze oznacza w tym przypadku jednotygodniowe. Dlaczego? Ponieważ którótsze iteracje dają nam większe szanse na wyłapanie problemów, “dotarcie się” zespołu, możliwość częstszych inspekcji i adaptacji.

Widzę w tym jeszcze dodatkowy element, który może wpłynąć pozytywnie na proces dojrzewania zespołu. Proces ten opisany jest m.in. przez model (cykl) Tuckmana, zgodnie z którym zespół przechodzi przez cztery fazy dojrzałości – formowania, burzy, normowania, wysokiej efektywności. W podlinkowanym artykule rozmawiałem z Asią Gosk, jakie elementy mogą spowodować przyspieszenie danej fazy. I tak na przykład mocna rola moderatora / lidera lub nakreślenie ram pracy zespołu, może w pierwszych dwóch fazach pomóc w ich szybszej realizacji (a chcemy mieć zespoły wysoko wydajne, które ten stan osiągają pod koniec 3 i w 4 fazie).

Reklama


Szybsze iteracje, częste rozmowy ze sobą, poznawanie się z dnia na dzień w różnych okolicznościach – to wszystko zapewniają Sprinty jednodniowe.

Zdaję sobie sprawę, jak wyczerpujące może być takie podejście. Dlatego daleki jestem od napisania, że jest to sposób, które powinniście realizować cały czas. Jednak spróbowanie go i potraktowanie jako eksperymentu z pewnością dostarczy Wam materiału do przemyśleń na długie dni.

A patrząc na życie codzienne. Dwa przykłady nasuwają mi się od razu:

  • drukarnia – przygotowanie i przede wszystkim sam proces wydrukowania codziennej gazety, dostarczenie jej do kiosków,
  • piekarnia – przygotowanie ciasta (?), wypiek, dostarczenie do sklepów.

Oba powyższe przykłady może nie są pracą realizowaną w Sprintach, może jest to rodzaj pracy operacyjnej, powtarzalnej?

Zachęcam Was do podzielenia się przemyśleniami / przykładami.

Jeżeli chcesz pogłębić swoją znajomość psychologii w kontekście zespołów zwinnych, przyjdź na warsztaty, które prowadzę razem z Asią Gosk. Więcej informacji na stronie 202 Procent.

Ta strona używa Cookies, korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Nasza Polityka Prywatności
Akceptuję, bo lubię Was czytać.
x
X