Artykuły o Agile i nie tylko.
Największy w Polsce portal o zwinności

Witajcie Kochani, oto jestem, wiosennie gotowa do działania i szczęśliwa. Ach, ileż to się zimą działo! Ile ja się nauczyłam! Pracowałam z dwoma zespołami (bo pierwszy okazał się niedojrzały i po miesiącu współpracy poprosił swojego kierownika o zmianę Scrum Mastera, phi!), wzięłam udział w szkoleniu ze Scrumbana (no po prostu taaaakie wow!, te wszystkie fajne rzeczy dla zespołów, którym nie udaje się zrealizować celu sprintu), a przede wszystkim, zostałam mentorem dla nowego Junior Scrum Mastera! No i tym właśnie chcę się z Wami dziś podzielić.

Doświadczenie niesamowite po prostu, tak bardzo wzrosło mi poczucie własnej wartości, tyle się mogłam nauczyć, tyle się o sobie dowiedzieć (ile rzeczy potrafię, jaka jestem mądra). Po tym wszystkim książkę chyba zacznę pisać, już mam tytuł: Labirynty początkującego Scrum Mastera. Gdzieś jakby mi się już obiło coś podobnego o uszy, ale może to i nawet lepiej – tytuł będzie dla ludzi znajomy! Zanim jednak wezmę się na poważnie do pisania, sprawdzę na tym portalu, czy taka tematyka będzie się cieszyć Waszym zainteresowaniem. Czytałam, że Jacek Wieczorek tak właśnie zrobił, jak pisał swoją książkę o Scrumie (ja to jednak jestem genialna!).

Przechodząc zatem do meritum.

Drogi Czytelniku, po kilku latach niesamowitych doświadczeń w roli Scrum Masterki, postanowiłam przelać nieco wiedzy z mego dzbana niesamowitości do Twojego pustego kubeczka. Skosztuj i bądź mi wdzięczny do końca swych dni. Nie od dziś wiadomo, że nic tak nie zostaje w pamięci, jak przykłady z życia. Zasiądź wygodnie w fotelu (albo na kanapie, jak nie masz fotela, a jak nie masz to polecam, bo bardzo fajnie mieć) i podążaj za mną oczami wyobraźni (możesz nawet od czasu do czasu przymykać oczy, aby pomóc swojemu umysłowi podążać za moją osobą). Wdech i wydech, dotleń swój mózg. Wejdź ze mną do świata niesamowitej Scrum Masterskiej przygody.

Ostatniej zimy nowy Junior Scrum Master w mojej firmie miał przywilej mieć mnie za swojego mentora, przewodnika i opiekuna. W pierwszym rozdziale podzielę się z Tobą krokami, jakie poczyniłam, aby mógł przejąć ode mnie ułamek mego doświadczenia i wiedzy. Czytaj uważnie, bo warto zadbać o mentora dla siebie, tym bardziej, kiedy będzie mieć ode mnie wskazówki, jak on może z Tobą pracować. W kilku punktach opiszę Ci dobre praktyki profesjonalnego mentoringu:

– Przede wszystkim zadbaj o to, aby Twój mentor przygotował Ci Backlog tematów do opanowania. Zdaj się na niego, wie co robi. Nie musisz dopytywać go, po co takie, a nie inne punkty, albo wytykać mu, że czegoś w Backlogu brakuje. To może być rozpraszające, podczas gdy kluczowe jest, aby mentor mógł poświęcić jak najwięcej swojej uwagi na transfer wiedzy. Przykładowe tematy, które znalazły się w moim Backlogu to:

– Po każdym przerobionym temacie stawiałam Juniorowi oceny, a właściwie kazałam mu, aby sam sobie postawił, według moich wytycznych – 10 pkt na 10 – piątka, przedział między 8 a 10 – czwórka, 6-7 trójka, no i mail do całego zespołu Scrum Masterów z przyznaniem się do tak miernego wyniku. Uznałam, że to będzie dla niego wyjątkowo silna motywacja. Niestety, dwa razy musiał wysłać maila, trzeciego już nie napisał, bo wziął nagle L4 i w sumie już go więcej nie widziałam, ale to zupełnie inny wątek, więc nie będę poświęcać mu tutaj czasu. Także pamiętaj, jeśli Twój mentor nie założy Ci dzienniczka, przypomnij mu o tym.   

– Pierwszy etap mentoringu to był tak zwany szedołing. To znaczy pozwoliłam Junior Scrum Masterowi, aby uczestniczył we wszystkich prowadzonych przeze mnie spotkaniach, był tak jakby moim cieniem – szedołem (to od ang. shadow, you know;)). Jego zadanie polegało na tym, aby wyłapać, co takiego we mnie sprawia, że ludzie mnie słuchają, a następnie dać mi pozytywny feedback.

– W kolejnym etapie, dałam Juniorowi prawdziwe wyzwanie – miał możliwość poprowadzić ze mną półtoragodzinne szkolenie z podstaw Scruma. Odpowiednio go do tego przygotowałam – trochę mnie to kosztowało, ale rozpisałam mu cały scenariusz i dokładnie, słowo w słowo, co ma powiedzieć. Niestety, po szkoleniu musiałam mu dać feedback rozwojowy, bo części tekstu kompletnie nie zapamiętał, ale i tak oceniam to wspólne prowadzenie szkolenia pozytywnie. Pamiętaj, okazuj swojemu mentorowi szacunek i kiedy przygotuje Ci informacje, jak działać, zrób mu tę przyjemność i naucz się tego.

– Mimo słabych wyników i negatywnego feedbacku, zdecydowałam się rzucić Juniora na głęboką wodę – dałam mu poprowadzić retrospektywę w jednym z zespołów, w którym akurat zachorował Scrum Master. Super sprawa, bo dzięki temu retro w ogóle mogło się odbyć. Napisałam mu, jakie ćwiczenia ma zrobić, co powiedzieć, ale tym razem też nie dał rady. Najgorsze, że musiałam go korygować w trakcie spotkania, co wcale nie było łatwe – z jednej strony słuchałam rozmów, z drugiej dawałam na bieżąco feedback Juniorowi. Na szczęście jestem na tyle wielozadaniowa, że i z tym się uporałam.

– Ach i najlepsze na koniec – zrobiłam Juniorowi warsztaty z flipowania. Nauczyłam go wszystkich moich pisanych czcionek, a żeby zmotywować go do pracy, po tygodniu od szkolenia zrobiłam mu sprawdzian. Podziałało, bo tym razem dostał czwórkę.  

Ach, zmęczyłam się tym pisaniem na dzisiaj. W tramwaju nie jest łatwo jednak!

Trzymajcie się, Kochani. Liczę na Wasze komentarze tutaj. Jeśli będziecie chcieli więcej, będę pisać! Jeśli nie będzie Waszych komentarzy, dalej będę liczyć gołębie po drodze do pracy.

Ciao!

Źródło zdjęcia: http://www.quickmeme.com

Ta strona używa Cookies, korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Nasza Polityka Prywatności
Akceptuję, bo lubię Was czytać.
x
X