Przemyślmy agile. Recenzja książki Klausa Leopolda

„Przemyślmy agile. O tym, dlaczego zwinne zespoły nie mają nic wspólnego z biznesową zwinnością” to książka o nieudanych zwinnych transformacjach, które nie przekładają się na wartość dla klienta i biznesu. Oraz o tym, co zrobić, aby to zmienić. 

Czekałam na tę książkę od momentu, kiedy przeczytałam na LinkedIn, że Klaus Leopold nad nią pracuje. Kilka lat temu uczestniczyłam w jego Kanbanowych warsztatach i bardzo trafił do mnie jego sposób rozumienia zwinności i zwinnych transformacji. Ze spotkania z nim najbardziej zapamiętałam dwie rzeczy:

1. wprowadzaj zmiany ewolucyjnie, nie tracąc z oczu celu biznesowego, 

2. sprawdź, jak wygląda całościowy strumień wartości dla klienta i skup się na wypracowaniu przepływu (ang. flow) pracy pomiędzy zależnymi zespołami; dopiero później usprawniaj pojedyncze zespoły. 

W dużej mierze „Przemyślmy agile” jest rozwinięciem tych dwóch myśli.

Reklama


Transformacja do poprawy

Cała książka opiera się na przykładzie jednej firmy, którą poznajemy w środku zwinnej transformacji. Pomimo ogromu zainwestowanego czasu, dużych zmian w organizacji (skrupulatnie zaprojektowana nowa struktura z intencją, aby zminimalizować liczbę zależności pomiędzy zespołami, nowe role, interdyscyplinarne zespoły) i wprowadzenia zwinnych metod pracy (w zależności od potrzeby Scrum lub  Kanban), dotychczasowe działania nie przyniosły znaczących korzyści ani firmie, ani jej klientom. Wkraczamy do tej organizacji wraz z Klausem, który został zatrudniony, aby sprawdzić, co jest przyczyną nieudanej transformacji i przenieść ją na inne tory. Autor w zgrabny, momentami ironiczny sposób opisuje stan zastany i życzeniowe myślenie managerów w firmie, z liderem transformacji na czele, wplatając przy tym w narrację wyjaśnienie podstawowych zasad Scruma i Kanbana. Dzięki temu po tę książkę może sięgnąć każdy. Towarzyszymy konsultantowi od momentu rozpoznania, po diagnozę sytuacji, wprowadzenie zmian oraz ich pozytywne efekty widoczne w krótkiej i dłuższej perspektywie. Prostota pomysłu na tę książkę jest moim zdaniem genialna, a zarazem oddaje procesowy sposób myślenia autora, w tym przypadku konkretne kroki pracy z organizacją. Możemy śledzić wnioskowanie Leopolda oraz skorzystać z inspiracji dotyczących konkretnych działań i wykorzystania metod pracy (np. system design workshop). 

Dlaczego firma nie działa jak klawiatura

Klawiatura jest tutaj motywem przewodnim, sugestywną metaforą, dzięki której czytelnik pamięta, że realną wartość przynosi klientowi sprawnie działający sprzęt (połączenia pomiędzy zespołami), a nie jego poszczególne elementy (pojedyncze zespoły). Leopold w różnych momentach książki powołuje się na przykład z listem miłosnym, który ma zostać napisany za pomocą wspomnianej klawiatury. Z tej perspektywy nie ma znaczenia, jak będą działać pojedyncze litery (suboptymalizacje lokalne w ramach zespołu czy działu), liczy się efekt końcowy. Podobnie jest w przypadku firm – jeśli skupiają się na tym, aby efektywnie działały poszczególne zespoły, a nie ich współdziałanie, zawiodą się. 

W „Przemyślmy agile” znajdziecie cztery najczęstsze według autora przyczyny nieudanych transformacji:

“Przyczyna #1: Pułapka uproszczonego procesu zmian” (życzeniowe myślenie, aby skrupulatnie zaplanować transformację po staremu, czyli projektowo; najlepiej korzystając przy tym z modelu przetestowanego w innych firmach, np: Spotify)

“Przyczyna #2: Zarządzanie zależnościami między zespołami i produktami” (a właściwie jego brak) 

“Przyczyna #3: Niekompletny strumień wartości” (brak procesowego podejścia do dostarczania wartości klientowi – brak zidentyfikowanej tzw. ścieżki end-to-end użytkownika)

“Przyczyna #4: Limity pracy w procesie (WIP) w złym miejscu” (limitowanie pracy na poziomie zespołów, zamiast na poziomie strategicznym) 

Każdą z nich Klaus Leopold opisuje na przykładach i proponuje konkretne rozwiązania, dzięki którym możliwe będzie osiągniecie efektu sprawnie działającej klawiatury. Możliwe, ale jak się pewnie domyślacie, wcale nie proste. Dlatego autor proponuje model Flight Levels, pomocny przy identyfikacji miejsc zmian, które mają szansę przełożyć się na najlepsze efekty.

Model Fligh Levels czyli sposób patrzenia na organizację

Flight Levels to autorskie narzędzie Klausa Leopolda, jego perspektywa patrzenia na różne poziomy pracy z organizacją. Nazwa modelu nawiązuje do poziomów, na jakie wznosi nią samolot. W książce przeczytacie:

Model Flight Levels służy do komunikacji oraz identyfikacji usprawnień na różnych poziomach organizacji. Pozwala również na świadome podejmowanie decyzji dotyczących tego, gdzie i dlaczego powinniśmy dokonać zmian.

Na każdym z poziomów Klaus proponuje konkretne usprawnienia w czterech obszarach inspirowanych Kanbanem: 

Ilustracja: Matthias Seifert

“Flight Level 1: Poziom operacyjny” – praca zespołów

“Flight Level 2: Koordynacja” – koordynacja pracy pomiędzy zespołami w ramach całościowego procesu dostarczania wartości klientowi

“Flight Level 3: Zarządzanie strategiczne” – lean portfolio organizacji

Jeśli masz szansę rozpocząć zwinną transformację na poziomie Flight Level 3, zrób to! Jedyny zwinny zespół, jakiego potrzebujesz na początku swojej podróży, składa się z osób, które podejmują decyzje w organizacji. Każdy z pozostałych poziomów podąży za przykładem z góry.

(…) Jeśli potrzebujesz dokonać zmiany w obecnym systemie, ponieważ wszystko się wali, prawdopodobnie musisz zacząć od poziomu, do którego masz najszybszy dostęp. Zazwyczaj jest to Flight Level 2. I dokładnie tutaj zaczęliśmy naszą przygodę na początku mojej opowieści.

Polecam tę książkę każdemu, kogo interesuje zwinne podejście, niezależnie od tego, czy dopiero zaczyna przygodę z agilem, czy np. wspiera innych w zwinnych transformacjach. Klaus Leopold podejmuje temat zwinności z głębokim zrozumieniem zarazem sedna tego podejścia, jak i działania organizacji jako skomplikowanego systemu, do którego warto podejść holistycznie, z perspektywy lotu ptaka, albo… samolotu właśnie:)

Na koniec słowo o doświadczeniach czytelniczych, bo te w przypadku książek o zwinności, tłumaczonych na język polski, bywają nieprzyjemne (toporne nazewnictwo i nienaturalne konstrukcje). „Przemyślmy agile” przetłumaczyła Justyna Pindel, konsultantka i trenerka zwinnego podejścia. Dzięki niej tę książkę czytało mi się świetnie – tak lekko, że jedynie przytaczane oryginalne nazwy przypominały mi, że oryginał jest obcojęzyczny. Polecam Wam jej polskojęzyczną wersję, bo w naturalny, przyjazny sposób oswaja terminy ze świata lean i agile. Jest dostępna, podobnie jak oryginał, na platformie leanpub.

Ta strona używa Cookies, korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Nasza Polityka Prywatności
Akceptuję, bo lubię Was czytać.
x
X